anima humana logo stowarzyszenie anima humana opp poczta anima humana
Wybierz język... flaga polska flaga niemiecka

renata czernecki zdjecie Autor: Renata Czernecki - absolwentka Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

STRONA GŁÓWNA

Wychowanie jest terminem bardzo obszernym, wyjaśnianym przez wielu pedagogów jako proces, który dokonuje się w toku codziennego życia, podczas pracy, zabawy, odpoczynku. Zatem wychowanie to wszelkie działania(świadome i nieświadome) dorosłych, które są obserwowane przez dziecko, a które zostawiają trwały ślad na jego zachowaniu.

Jak wynika z literatury fachowej, najlepsze środowisko wychowawcze dla dziecka to rodzina traktowana jako związek kobiety i mężczyzny, względnie trwały, którego celem jest wspólne pożycie jak i wspólne starania dla dobra rodziny poprzez wychowanie, prowadzenie gospodarstwa domowego. Jeżeli mówimy o rodzinie, nie możemy pominąć małżeństwa, które jest związkiem dwóch niespokrewnionych osób o odmiennej płci, połączonych więzią uczuciową oraz wyobrażeniem o sukcesie życiowym. Więzi w rodzinie kształtowane są poprzez stosunki i kontakty między członkami rodziny. Nierozerwalność więzi rodzinnych gwarantują takie czynniki jak miłość wzajemna, zaufanie, troska, odpowiedzialność, otwartość, szczerość, zrozumienie bliskość. Do tej listy każdy, kto stworzył własną rodzinę lub pragnie jej, może dodać wiele innych wartości, które powodują, że jego rodzinna lub wyobrażenie o niej, jest najwspanialsza. Czy zatem zjawisko więzi jest podstawą istnienia rodziny jako wspólnoty osób? Można odpowiedzieć tak, musimy pamiętać o bardzo istotnej sprawie, że wspólnotę mogą tworzyć dwie osoby i więcej, jednak jej siłę czerpie się z korzeni, a korzenie w rodzinie to dziadkowie, a w konsekwencji rodzina wielopokoleniowa. Co zatem dzieje się z rodziną wielopokoleniową? Dlaczego promuje się model rodziny nuklearnej? Dlaczego pozbawiamy się korzeni i zatracamy najwspanialsze wartości rodzinne takie jak odpowiedzialność za drugą osobę niezależnie od jej wieku? Gubimy tradycje rodzinne, bo nie ma ich, kto przekazywać kolejnym pokoleniom. Zapominamy o najbliższych, o swoich rodzicach, w konsekwencji o sobie i być może gubimy istotę życia. Wróćmy zatem, do wychowania w rodzinie, które jest wynikiem kontaktów rodziców i dzieci, a także innych członków rodziny i są podstawą własnej tożsamości wewnątrzrodzinnej. Innymi słowy wszystko to, co robimy jako rodzice, a więc nasz stosunek do własnych rodziców, męża, żony, dzieci, stosunek do ojczyzny do sąsiadów, pracy, nasze podejście do życia publicznego, nasza odpowiedzialność wobec prawdy i sprawiedliwości, wszystko to jest konotowane jako wychowanie do życia w rodzinie i bycie obywatelem. Taki model rodziny tworzą nasze dzieci. Paradygmat emocjonalny rodziców jest modelem emocji przekazywanych ich dzieciom w toku codziennego życia. Odpowiedzialność, jaka ciąży na nas (dorosłych) jest olbrzymia. Żyjemy w dziwnych czasach, gdzie wartości podstawowe zastępowane są płytką codziennością, która nie wychowuje młode pokolenia, a jedynie przeżycia, wykorzystując pierwotne prawa w grupie.

Od kilku lat organizuję zajęcia wychowawcze w szpitalu na oddziale dla przewlekle chorych. Za zgodą rodziców, młodzi ludzie raz w tygodniu lub częściej, przychodzą do szpitala i odwiedzają Seniorów. Wchodząc na oddział nie znają nikogo. Uczą się rozmawiać z ludźmi, którzy cierpią na różne schorzenia, wynikające z podeszłego wieku. Zamykając drzwi oddziału wchodzą w inny świat, całkowicie zapomniany, który jest tak różny od tego na zewnątrz, że często nie potrafią tej różnicy wytrzymać i rezygnują z uczestnictwa w zajęciach. Same zajęcia są bardzo proste. Przychodzimy do szpitala, siadamy obok łóżka, rozmawiamy, śmiejemy się, współczujemy, czytamy, malujemy i to wszystko robimy ze "Starością". Aby poznać jak wygląda prawdziwa starość trzeba wzrastać w rodzinie wielopokoleniowej lub uczestniczyć w zajęciach wychowawczych na oddziałach, gdzie można spotkać ludzi zmęczonych trudami życia i osamotnionych. Bardzo często moi uczniowie, podczas spotkań w szpitalu, po raz pierwszy mają kontakt z dojrzałą starością. Po raz pierwszy zastanawiają się nad starością i śmiercią. Uświadamiają sobie, że przychodzą do "wielkich" ludzi, którzy kończą swoje życie. Przez chwilę stają się dla kogoś całym światem. Nasi Seniorzy ze szpitala dokładnie wiedzą, kiedy i kto ich odwiedza. Czekają na nas zawsze. Rozpoczynając zajęcia z uczniami w szpitalu uczulam młodzież na odpowiedzialność za wszystko, co się oswoi. My, staramy się oswoić ze starością. Uczymy się kolejnego etapu życia, który być może sami będziemy przeżywać. Patrzymy na to z własnej perspektywy i mam nadzieję, że takie działania będą miały wpływ na planowanie rodziny przez młodych ludzi. Tam, bowiem można zobaczyć, co dzieje się z dzisiejszą rodziną. Tam obserwujemy jak bardzo odchodzimy od wartości ponadczasowych, a o których przypominamy sobie dopiero, gdy nasze zabiegane dzieci nie mają czasu, aby nas odwiedzić w domu, a później nie mają czasu zaopiekować się nami. Dochodzimy do momentu, gdzie trzeba nam zapłacić za żłobki, karierę zawodową. Nie powielajmy błędów. Trzeba nam na nowo ustalić hierarchię wartości. Zachęcam pedagogów do zawarcia w szkolnych programach treści związanych z potrzebą kształcenia wśród młodzieży postaw prorodzinnych. Zachęcam do udziału w zajęciach z Seniorami nie tylko na Uniwersytetach Trzeciego Wieku, ale również z tymi, którzy kończą już trudy życia. Gdy przychodzimy do Szpitala nie czekamy na podziękowania, nie czekamy na pochwały. My jesteśmy bardzo cierpliwi i wierzymy, że możemy nauczyć się czekać na nagrodę, którą będzie wyedukowana młodzież w duchu rodziny wielopokoleniowej. Naszą nagrodą będą silne korzenie naszych dzieci i nasza szczęśliwa starość.

Jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji lub wsparcia


Chcesz aby Nasza działalność dalej się rozwijała?
dotacja anima humana
Strona główna   Aktualności   Kontakt   Kopiowanie całości lub fragmentów bez zgody autora zabronione. monitoring pozycji admin Czernecki Dariusz Google